czwartek, 17 września 2015

Liczne motywy powtarzające się w literaturze



Liczne motywy powtarzające się w literaturze

Liczba książek znajdujących się na polskim rynku z każdą chwilą rośnie, podobnie jest także w innych krajach. Dlatego też niemożliwe jest by każda książka była zupełnie inna, wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Wszystkie coś łączy, a to styl pisania, a to cechy głównego bohatera, czasem nawet motyw przewodni albo czas przedstawiony. Bądźmy szczerzy, nie da się tego uniknąć.
Jednak spotykane są tak oklepane motywy, które występują niemal wszędzie. Są one łatwe do wprowadzenia, a ponadto cieszą czytelnika, nic dziwnego więc, że większość autorów decyduje się na ich zastosowanie, gdyż jest to przemyślana inwestycja – jeśli mogę to tak określić. Niżej postaram się wymienić kilka z nich. 

1.Nieszczęśliwa miłość.
a) Spotkany przez przypadek chłopak, który okazał się być idiotą. Zostawił nas, żeby móc się obściskiwać z inną pod trybunami. Miliony wylanych łez, tysiące zużytych chusteczek, a wszystko to przez faceta, który okazał się nie być nas wart. Pomimo tego, że została zraniona, to główna bohaterka i tak odda wszystko za jedno jego spojrzenie. Zazwyczaj jest to osoba, której wydaje się, że życie bez tego jedynego traci sens. Nic nowego.
b) Romans paranormalny, czyli jednym słowem niemożliwy do spełnienia, gdyż nasz ukochany jest przykładowo, wampirem. Oczywiście para nie może nawiązać stabilnej relacji, dopóki jedno z nich znajduje się w łańcuchu pokarmowym wyżej niż drugie. Oboje więc toczą wewnętrzną walkę z samym sobą, jednocześnie chcąc, ale nie mogąc odnaleźć wspólnie szczęścia. To takie okropne.
c) Choroba. To jedno słowo wystarczy. Głowna bohaterka, bo to zazwyczaj ona jest poszkodowana, umiera. Czy to na białaczkę, czy to z powodu raka, co w gruncie rzeczy jest jednym i tym samym. Znajduje miłość, w którą nie chce się angażować, gdyż sprawia wrażenie rozsądnej i bezinteresownej. Nie chce ranić chłopaka swoim niechybnym odejściem, ale ostatecznie i tak się tego dopuszcza.

2. Wybraniec – Bohater, który z biegiem historii okazuje się legendarnym, bądź przepowiedzianym zbawcą świata. Jest tym jedynym, to on może ocalić świat, to jego wszyscy podziwiają, to z nim chcą się umówić wszystkie dziewczyny, to on może ukroić idealną kromkę chleba. Chodzący ideał, który wystarczy, że się uśmiechnie, a połowa książkowych bohaterów odda za niego życie. Druga połowa natomiast zechce mu to życie odebrać. 

3. Zemsta – Cała książka się na niej opiera. Wszystkie umieszczone w powieści wątki mają związek z zemstą. Cała fabuła to chęć zemsty. Główny bohater to osoba z klapkami na oczach, która chce się zemścić. Nie obchodzą go czynniki zewnętrzne, nie obchodzi go czy będzie musiał zabić jedną osobę, czy tysiące, on ma swój cel, który musi spełnić. Oczywiście poszukiwać zemsty może z równych powodów. Jednym z nich, najpopularniejszym, jest spowodowanie śmierci jego rodziców, lub kogoś bliskiego jego sercu. Inne takie jak, wyrządzenie trwałej krzywdy, uszczerbku na zdrowiu, czy też odebrania tronu, także są częste, ale jednak schodzą na dalszy plan, ustępując śmierci, która najbardziej czytelnika porusza. 

4. Wyciskacz łez – Jest to zazwyczaj historia miłosna z nieszczęśliwym zakończeniem, ale ten temat poruszyłam już w punkcie pierwszym. Inne wyciskacze łez to historie zwykłych osób, które spotkało nieszczęście – zazwyczaj takie, w którym główny bohater nie brał udziału. Wypadek samochodowy, nagła i niespodziewana choroba i tym podobne. Wtedy większość opisów zawiera przemyślenia i refleksje bohatera, który przeważnie jest także narratorem. Opisów, które poruszają nas samych i wywołują melancholijny nastrój, a nawet mnóstwo łez. Mimo wszystko, każdy wyciskacz łez jest w pewien sposób inny, gdyż każdy autor inaczej spogląda na niektóre sprawy. 

5. Przepowiednia, która kształtuje życie bohaterów – Można by pomyśleć, że nie jest ona specjalnie ważna w powieści, jednak książkowi bohaterowie starają się dopasować wszystkie mające miejsce wydarzenia właśnie do tej przepowiedni. Związek jednego z drugim czasem tłumaczą sobie tak zawile, że aż trudno uwierzyć, że jest to w jakiś sposób połączone. Najczęściej wszyscy mają obsesję, na punkcie kilku rymujących się wersów, w których przepowiedziane zostało, na przykład, że ich królestwo zostanie zniszczone, a sprawcą całego zdarzenia będzie, na przykład karzeł o srebrzystobiałych włosach. Od tej pory zakażą tym stworzeniom przekroczenia zamkowych murów. Koniec końców przepowiednia i tak się spełnia. 

6. Walka między dobrem, a złem – Nie mam pojęcia czemu piszę o tym dopiero w szóstym punkcie, ponieważ jest to coś co możemy spotkać w niemal każdej książce przygodowej, kryminale, książce akcji, czy też science fiction. Odwieczna walka pomiędzy Drużyną Dobra a Drużyną Zła. Potyczki i starcia chociaż dynamiczne, mogą się ciągnąć w nieskończoność. Jednak nieważny jest czas trwania walki i tak wiadomo jak ona się skończy. Oczywiście szala zwycięstwa zawsze jest wyrównana – do czasu. W końcu następuje przełomowy moment, kiedy to Zło wspina się po drabinie zwycięstwa, wtedy jednak Dobro pomimo wcześniejszych strat spycha Zło z wyimaginowanej drabiny i samo osiąga szczyt. Coraz częściej jednak Dobro i Zło zostaje zamienione miejscami i to ci Źli triumfują. 

7. Szczęśliwe zakończenie – Spotykane jest ono we wszystkich gatunkach, niemal w każdej powieści. Nawet mimo klęski głównego bohatera, koniec i tak jest szczęśliwy. Osobiście nie spotkałam się jeszcze z książką, której zakończeniem jest totalna katastrofa. Może niewiele książek przeczytałam, jest to tylko niewielki procent ze wszystkich na tym świecie, jednak jeszcze mniejszy odsetek stanowią te powieści, których zakończeniem jest, już wyżej wspomniana, katastrofa. Może to dlatego, że ludzie wolą kończyć książki z uśmiechem na twarzy, a wszyscy autorzy postanowili się podporządkować. Czy pieniądze czegoś nie potrafią?

8.Czarny charakter, w masce tego dobrego – Co tu dużo mówić… Jest najlepszym przyjacielem głównego bohatera, podaje mu pomocną dłoń, gdy ten upadnie, razem z nim spiskuje przeciw jego domniemanym wrogom. Jednak w kulminacyjnym momencie wbija mu nóż w plecy. Wiadomo, że zraniony bohater działa mniej intensywnie niż ten, który sądził, że ma pewne wsparcie w swoim przyjacielu. Tyle zła w jednej osobie. 

9. Podwójny romans – W tym przypadku w powieści znajdują się dwie kobiety. Jedna, która pełni funkcję głównej bohaterki. Piękna, długonoga blondynka z krągłościami, ponętnymi ustami, przenikającym spojrzeniem i niesamowitym charakterem. Oraz ta druga. Brunetka, najczęściej niska, przygarbiona, z okularami i pryszczami, o niepewnym charakterze, raczej szara myszka. Występuje także dwóch mężczyzn. Jeden równie niesamowity jak główna bohaterka i drugi, młodszy brat istnego Boga seksu. Tworzą oni dwie pary, nie trudno się domyślić kto z kim. Ta druga, jest oczywiście mniej ciekawa, tylko dlatego by nie przyćmić związku głównej pary. 

10. Konstrukcja – Jest to chyba najbardziej oklepana metoda, dotycząca większości książek przygodowych.
– Przedstawienie bohaterów i ich problemów.
– Pozorne rozwiązanie problemu – czyli wszystko idzie gładko, tak jak zostało zaplanowane.
– Nagły kryzys – kiedy ni stąd ni zowąd, okazuje się, że zły charakter przeżył i dalej będzie truł nam życie.
– Inne rozwiązanie problemu – czyli rozwiązanie dużo skuteczniejsze niż poprzednie, niewymagające poprawek.
– Szczęśliwe zakończenie.

Davids

1 komentarz:

  1. Trafna wiwsekcja literatury tylko... taka... krzywdząca. :) Albo inaczej: brutalna, bo wypunktowane sprawy to takie 90% książek. Konstrukcie to już w ogóle poezja... No bo trzeba zawsze wrzucić konflikt, bo "tak piszą w poradnikach" to wrzucimy to w 3/4 książki, ale zakończymy happy endem, bo lubię tych swoich bohaterów. Albo konstrukcja współczesnego kryminału (o klasycznej opowieści detektywistycznej nie wspominam... bo ilość reguł tam aż powala) - opisuj wszystko tak, by czytelnik dokładnie pozapamiętywał wszystkie historie, potem przemieszaj to wszystko tak, aby czytelnik rzucał podejrzenia na każdą z osób, która powie "coś nie tak", by finalnie okazało się, że nasze myślenie zawiodło. Ostatnio zachwycałam się "Wybawicielem" Jo Nesbo, bo gość zwyczajnie dał mi w twarz w ostatnim rozdziale.
    Ale wracając...
    Motywy się powielają nie tylko ze względu na mnożenie się liczby tytułów, ale również są dość naturalnym zjawiskiem, które wynika zarówno z kultury albo tzw mody. Nie odbierz tego źle lub w stylu "naucz się podstaw" tylko mam nadzieję, ze trochę rozjaśnię. Do liceum miałam np język polski niechronologicznie i dopiero w klasie średniej leciałam od antyku. to taki wymóg do matury. I dopiero przez te 3 lata można wysnuć jakieś wnioski. Te wszystkie nawiązania postępujących po sobie epok, to co współcześni autorzy lubili, czym się inspirowali itd wpływało na ich twórczość. Różnie można tłumaczyć ten wybór: od patentu "tam to działa" i oczekiwania czytelników (Polska męczennikiem wśród narodów) po jakieś... wewnętrzne potrzeby.
    Ale na samym temacie książka się nie kończy. Bo można napisać "dzieło" i dzieło. W temacie miłości z jednym konfliktem masz i "Romeo i Julię" i tony harlequinów; miłości nieosiagalnej... Wokulskiego z "Lalki" i Wertera, którego chyba nikt nie lubi. Goethe stworzył taki romantyczny "Zmierzch"... przynajmniej tak mi się to zawsze kojarzy.
    Nie rozwodząc się nad tym... fakt czy temat jest oklepany czy nie... to niewiele znaczy. Serio. Co wiecej... moim zdaniem czerpmy ze swoich autorów/motywów ile wlezie. Każdy z nas inaczej to opisze, przedstawi. Chyba, że zaczniemy się bawić w kopiuj-wklej. Niestety mam styczność z amatorskimi tekstami. Przyznam, że zazwyczaj zgroza, a czerpanie z metafor z książek kompletnie równa niejedno opowiadanie z glebą. I co gorsza literatury jakich lotów. Grey to mój faworyt: od wewnętrznej boginii po jakąs flagę zwycięstwa (z tym to w ogóle było wesoło bo trafiłam na ten wgniatający w fotel zwrot w dwóch opowiadaniach pod rząd i zastanawiałam się, skąd można takie coś... zaczerpnąć. Ale potem czytałam Greya kawałek i akurat trafiłam na tą scenę). Wśród ślepych i jednooki jest królem więc gdybym na platformie opowiadniowej znalazła coś napisanego poprawnie nawet tak schematycznie to opisałeś to skakałabym pod sufit. Ale na razie się na to nie zanosi.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń