Podobno nikt z nas, nie jest zdrowy na
umyśle. Są tylko ludzie, których jeszcze nie przebadano. Czy to
prawda czy nie, to choroby psychiczne pojawiają się w literaturze i
filmie dość często. Dlatego postanowiłam zrobić taki mały
poradnik ,,Jak pisać o zaburzeniach psychicznych”. Przy okazji
zdałam sobie sprawę, że łatwiej napisać poradnik ,,jak NIE
pisać”... No w każdym razie chodzi o to samo. Nie będzie tutaj
typowych opisów chorób, symptomów itd. Każdy może to
wygooglować, a jak coś, to piszcie, z chęcią pomogę.1. Twoja postać może być fikcyjna, ale jej przypadłość nie jest. Pisząc o czymś na co cierpią ludzie w prawdziwym świecie, musimy zdać sobie sprawę z tego, że może to trafić do kogoś, kto zmaga się właśnie z takim problemem. I tylko od nas zależy jak się z tym poczuje. Dlatego traktuj swojego bohatera jak kogoś kogo znasz, kto jest prawdziwy. Cierpi, boi się, chce się wyleczyć, ma już dosyć, nie chce być „dziwakiem”. Niech będą prawdziwi.
2. To nie tylko choroba, to też
człowiek. Czyli nie skupiaj się na problemie, tylko na osobowości.
Nasze problemy, pochodzenie, wyznanie, orientacja seksualna, płeć,
choroby – to ma na nas duży wpływ, ale nas nie definiuje.
Najpierw jesteśmy ludźmi, potem dochodzi cała reszta. Dlatego,
przedstawmy postać, która musi zmagać się z zaburzeniami, a nie
postać z zaburzeniami. Pozwólmy czytelnikowi poznać postać, nie
tylko z jednej strony. No i wbrew pozorom ludzie, którzy walczą ze
wszystkimi chorobami, mają też życia ( i robią albo są zmuszone
robić, chociaż często jest z tym ciężko wszystko to co zdrowe
osoby).
3. Nie ma magicznego wyłącznika.
Jeśli decydujemy się na postać chorą psychicznie, to musimy
pamiętać, że choroba nie włącza się i nie wyłącza w
momentach, kiedy jest nam to na rękę, ani nie ma cudownych
uzdrowień. Tak, to nie określa całego charakteru postaci, ale
zdecydowanie wpływa na jej życie codzienne. Nie róbmy kolejnego
Iron Mana, gdzie mimo rewelacyjnego ukazania ataków paniki, PTSD
Tony'ego znika gdzieś w połowie filmu i nie wiadomo co się z nim
dzieje. Tak samo jest z
uzależnieniami. Nie ważne jak wasz bohater
chce z nich wyjść, nie zrobi tego z dnia na dzień. To długa
droga, ale dzięki temu możemy lepiej przedstawić czytelnikom
postać i ukazać jej ludzką, słabą stronę. A to zazwyczaj
wychodzi na dobre.
uzależnieniami. Nie ważne jak wasz bohater
chce z nich wyjść, nie zrobi tego z dnia na dzień. To długa
droga, ale dzięki temu możemy lepiej przedstawić czytelnikom
postać i ukazać jej ludzką, słabą stronę. A to zazwyczaj
wychodzi na dobre.
4. Nie tylko dla złych gości. To,
że ktoś choruje nie oznacza, że jest zły. I nie trzeba być
mordercą, aby skończyć w psychiatryku (patrzy na Jokera). Choroby
psychiczne są takimi samymi chorobami jak na przykład grypa,
zapalenie płuc, czy rak. A jakoś z osób cierpiących fizycznie
nie zawsze robimy przestępców. I wiem, psychopatyczny sadysta jest
fajną postacią, ale zauważmy, że zwykli ludzie też cierpią. A
ze szpitali psychiatrycznych nie róbmy dosłownych domów wariatów.
Pacjenci są różni i nie zawsze kończą w kaftanie bezpieczeństwa
w pokoju ze ścianami obłożonymi gąbką.
5. Choroba psychiczna nie sprawi, że
twoja postać stanie się wyjątkowa. Tak samo jak z tym rakiem,
anginą, czy zapaleniem płuc. To się zdarza. Ludzie są tylko
ludźmi i chorują. Nie są przez to ani gorsi, ani lepsi. Po prostu
traktujmy to wszystko na równi. Ktoś kto ma 40 stopni gorączki,
nie będzie miał siły wstać z łóżka, tak samo jak osoba z
depresją, czasem tego nie zrobi. Na prawdę się zdarza. To nie
jest coś wyjątkowego. To czyjaś codzienność.
6. Research! Czyli czytaj, rozmawiaj
z ludźmi, którzy coś o tym wiedzą, nie bój się prosić o
pomoc, korzystaj z różnych źródeł i nie pisz głupot. W
fantastyce możemy zrobić, co nam się żywnie podoba. Pisząc o
czymś prawdziwym już nie. I będę się o to czepiać przy
wszystkim. Osobiście polecam zaglądanie do anglojęzycznych
źródeł, zwłaszcza jeśli chcemy informacji o depresji,
samookaleczeniu się, czy atakach paniki. Nie mówię, że w Polsce
nie ma specjalistów, ale wiem, że podejście jest zdecydowanie
inne niż powinno być i często błędne, a przy tym krzywdzące
dla chorych. Weźmy pod
uwagę, że nie wszystko jest czarno białe i nie każdy jest książkowym przykładem jakiejś choroby. Symptomy mogą się od siebie różnić, a diagnoza nie być taka oczywista. Dlatego nie warto bawić się w lekarza, jeśli nie wiemy co robimy. Bo nie każde huśtawki nastrojów to zaburzenia dwubiegunowe, a Sherlock (ten z BBC), mimo teoretycznie łatwej diagnozy, wcale nie cierpi na Aspergera.
uwagę, że nie wszystko jest czarno białe i nie każdy jest książkowym przykładem jakiejś choroby. Symptomy mogą się od siebie różnić, a diagnoza nie być taka oczywista. Dlatego nie warto bawić się w lekarza, jeśli nie wiemy co robimy. Bo nie każde huśtawki nastrojów to zaburzenia dwubiegunowe, a Sherlock (ten z BBC), mimo teoretycznie łatwej diagnozy, wcale nie cierpi na Aspergera.
7. Co się działo wcześniej, czyli
tragic backstory... Albo i nie. Bo możemy wytłumaczyć co się
działo wcześniej, ale nie zawsze jest to konieczne, albo widoczne.
Przecież dzieciak z dobrego domu, ze szczęśliwą rodziną może
próbować się zabić i to wcale nie dlatego, że rodzice nie
chcieli kupić mu nowego telefonu. A na PTSD nie cierpią tylko
żołnierze lub ofiary wypadków. Oznaki zaburzenia bardzo często
występują u dzieci pochodzących z patologicznych rodzin. Chodzi
mi głównie o to, że to co sprawiło, że nasz bohater jest taki,
a nie inny, nie zawsze jest jasne i oczywiste.
I tutaj się zatrzymamy. Mam nadzieję,
że pomogłam, mimo iż są tu głównie ogólne informacje. W razie
jakiś pytań – piszcie, chętnie odpowiem i pomogę. Zapraszam do
komentowania i udzielania się zarówno na blogu, jak i na fb,
twitterze i asku. Umierająca i nie mogąca wyzdrowieć, Lexie.

Bardzo wartościowy post. Jak zresztą wszystkie, które tu u Was do tej pory przeczytałam. Uwielbiam pisać, ale doświadczenie mam w sumie niewielkie, więc jestem na takim etapie, że chciwie łykam wszystko, co może się przydać - na przykład takie posty z poradami. W zasadzie do tej pory nie napisałam ani nie planowałam tekstu, w którym wystąpiłaby osoba z zaburzeniami (poza opowiadaniem na Wasz ostatni konkurs, ale akurat to trzeba wrzucić do wora z fantastyką :P), ale z drugiej strony - kto wie, co kiedyś może się zdarzyć? W zasadzie to może bardzo dobry punkt zaczepienia...
OdpowiedzUsuńW każdym razie - mam nadzieję, że jeszcze kiedyś jakoś rozwiniesz ten wątek lub napiszesz coś o podobnym "wydźwięku", bo poza tym, że to ciekawe i warte przeczytania - o takich rzeczach naprawdę można zapomnieć. Więc taki mini poradnik jest naprawdę dobrym pomysłem i może się okazać bardzo pomocny.
Zdrowia życzę i weny :) Pozdrawiam ;)