piątek, 6 marca 2015

Czego szukamy w literaturze?


   Piątkowy Azamer! Witam wszystkich! Dzisiaj odpuszczę swoje pseudo-filozoficzne ględzenie. Uwierzyliście mi? Ta… ja sobie również niekoniecznie. Ale postaram się pisać, mniej więcej, po ludzku. Aby tekst był prosty, przyjemny, a ludziom żyło się lepiej i dostatniej. No może trochę przesadziłem. Tak czy inaczej, przedstawię wam cztery główne powody sięgania po książkę. Pomijam już nieszczęsne fantazmaty :)

1. Przyjemności/rozrywki

   Rozpisywanie się na ten temat nie ma najmniejszego sensu, każdy zna uczucie dorwania się do nowej książki i poznania zapisanej w niej historii. Wybuch endorfin po „sztachnięciu się” świeżo wydaną można porównać z wypiciem setki mocnego trunku. Niesamowicie przyjemne i działające na ośrodek przyjemności w mózgu. Nie ma też nic lepszego niż wiosenny dzień, a ty, drogi czytelniku, siedzisz na kocu otoczony przez przyrodę, zagłębiony w lekturze. Chyba, że ktoś woli zadymione przedziały PKP i bycie wolnym podróżującym duchem. Równie przyjemne. No muszę wspomnieć: fantazmaty, czyli nakładające się wyobrażenia. Przyjemne jest dostrzec w książce ulubiony typ postaci lub zdarzeń, prawda? W tym podpunkcie uwzględniam również pochodne, takie jak: poszukiwanie przygody, romansu, akcji itp., wrzucając to wszystko do szukania rozrywki (fabularnej). 

2. Zabicia czasu

   Nudzisz się? Nie masz pod ręką gniazdka elektrycznego (o zmoro naszych czasów – tak w tym względzie jestem hipokrytą pracującym na komputerze, jednak nie mówię, że mi się to podoba), czekasz na autobus? Wyciągasz książkę i już jesteś zajęty, prawdopodobnie przegapisz autobus, na który czekasz, zdarza się. Sam nie rozstaję się z książką na okienkach pomiędzy zajęciami, oczywiście, gdy nikogo przy mnie nie ma i nie zmusza mnie do rozmowy.

3. Ucieczki od rzeczywistości

   Ostatnio tak sobie myślałem: dlaczego w Rosji jest tak dużo (w porównaniu do Zachodu) znakomitych pisarzy fantasy? Odpowiedź jest prosta: bo zapewne rosyjska rzeczywistość ssie (głównie przepaść między bogatymi a biednymi). Nasi krajowi fantaści też są niczego sobie, w końcu również survivalowcy, usiłujący wyżyć z pisania. Do rzeczy: kiepska pogoda za oknem, oceny pozostawiające wiele do życzenia, koledzy do chrzanu, w pracy robisz za beduina? Wystarczy otworzyć książkę i zniknąć, uwolnić się. Podobną funkcję katharsis (w rozumieniu „oczyszczenia” a nie greckiego uniesienia, którego w sumie nie znamy) spełniają filmy lub gry komputerowe. Człowiek potrzebuje odskoczni, wyjścia na piwo ze znajomymi, zagłębienia się w lekturze. Zapomnienia o tym całym bagnie rzeczywistości i zmartwieniach. Ucieczka jako słowo zawsze kojarzyło mi się z czynnością tchórza, dlatego to określenie niezbyt mi się podoba. Wolałbym, nazywać to uwolnieniem się od rzeczywistości, choćby krótkotrwałą wolnością.

4. Wiedzy

   Książki kucharskie, dzienniki, zapisy biograficzne oraz noty historyczne – praktycznie wszystko, co wydane, zapisane, możemy nazwać tworem literackim. Czy z literatury czerpiemy wiedzę? Oczywiście, podobnie jak z filmów, mang, anime, gier komputerowych. Naśladujemy wzorce zachowań w określonych sytuacjach, poznajemy przeszłość, uczymy się jak postępować, czyli odróżniać dobro od zła. Literatura jest także wspaniałym źródłem do poznania samego siebie, po zapoznaniu się z kontrowersyjną treścią, myślimy, rozważamy, zastanawiamy się (czasami zmusza też do działania i piszemy komentarz pod postem lub mail do twórcy). Występują tu podobne schematy jak w rozmowie z drugim człowiekiem, podczas konwersacji poznajemy siebie i innych.

Słowem wstępnym ku końcowi

   Zdaję sobie doskonale sprawę, że piszę banały, rzeczy, które każdy zna i z niesmakiem prychnie na taką pisaninę. Ale, zapytajcie się proszę znajomych, dlaczego czytają (jeśli w ogóle to robią). Na najprostsze pytania najtrudniej jest znaleźć odpowiedź i czasami warto sypnąć banałami. I tym filozoficznym akcentem żegnam się z wami i życzę miłego weekendu. Wasz uniżony sługa Azamer.

4 komentarze:

  1. No, panie filozof, lubię te Twoje posty czytać :D Może dlatego, że mnie często też nachodzi na takie rozważania, a nie zawsze jest się nimi z kim podzielić...
    Podzielam poglądy zawarte w poście, jak najbardziej :) Może jeszcze to i owo bym na Twoim miejscu dodała, ale ja cierpię na nieuleczalny słowotok, więc nie ma się czemu dziwić :P
    Liczę na kolejne wciągające rozważania :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nieuleczalny słowotok", fajne pojęcie :)

      Usuń
    2. A jakie prawdziwe w moim wypadku x)

      Usuń
  2. Lubię sztachać się książką i uciekać od rzeczywistości. Warto czytać książki, choćby po to, żeby poczuć emocje bohaterów.

    OdpowiedzUsuń