środa, 18 marca 2015

Coś się kończy, coś zaczyna


Zapewne kilka osób zatrze teraz łapki i uśmiechnie się z wyższością, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Dlatego, podobnie jak z okładkami książek, nie powinniście sugerować się tytułami postów. Słowa te są „owocem irytacji” na naszą mentalność, zaściankowość i ubóstwo umysłowe. Jak najbardziej „naszą”, gdyż wciąż żyję na tym świecie i mu podlegam, co oczywiście nie oznacza, że nie będę z nim walczył.
Nie będę odbiegał też od moich filozoficznych rozważań, bo po co? Jeśli komuś podobają się moje wywody, będzie usatysfakcjonowany (pozdrawiam Nanę i pozostałych, nieznanych mi z pseudonimów). Hm, a więc zaczynajmy i płyńmy popędzani wichrami spontaniczności.

Skończyłeś się!
Jeden z piękniejszych kwiatków, jakie może otrzymać doświadczony autor, muzyk, ktoś, kto działa w czasie (przez dłuższy okres). Zarzuca mu się „wypalenie”, brak nowych pomysłów, coraz rzadsze udostępnianie materiałów i tak dalej. Przykłady można mnożyć, ale postaram się być w miarę zwięzły (jak na mnie). Teraz chciałbym powiedzieć jedno, posłuchajcie uważnie, bo to będzie hit, bomba na miarę przepowiedni Nostradamusa lub lądowania na księżycu – twórca jest takim samym człowiekiem jak wy. Niesamowite, prawda?
Dobrze, skończę z ironią. Poza tym wszystkim każdy ma jeszcze swoje życie. Rodzinę, przyjaciół, z którymi dobrze jest wyskoczyć na kawę (powiedzmy, że na kawę), własne hobby – kompletnie różne od np. pisarstwa. A przecież w każdym zawodzie związanym z kreatywnością, przychodzi Pan Kryzys. Ciężko jest wymyślić cokolwiek, a robienie „na siłę” godzi znowu w poczciwość samego autora i szacunek do czytelników.
Czas – dajcie mi pokój z dobą trwającą 36 godzin a będę niezwyciężony. Może coś bardziej realnego, sprawcie bym nie musiał spać i regenerować organizmu (7-8 godzin na plus). Jeszcze dochodzi (kurczę, nie mogę nawet nazwać tego lenistwem) czas wolny, odpoczynek i proste odmóżdżenie się, przykładowo poprzez seriale i gry komputerowe. Wróćmy do czasów, gdy byłem w szkole (i nadal jestem w pewnym sensie), człowiek siedział od ósmej do szesnastej, wracał pociągiem do domu i jedyne na co miał ochotę to dobra książka lub pogranie w grę. Wraca z pracy i jest tak samo.
Twórca (w ogóle człowiek) nie jest robotem! Trzeba odreagować, lecz widz, miłośnik twórczości żąda i toczy pianę z ust. Dodajmy do tego jeszcze wypadki losowe jak choroba lub nie daj Boże coś poważniejszego. Szkoda gadać. Sam piszę magisterkę (obrona w lipcu), publikuję, robię korektę i skład tekstu, skrobię coś własnego i pomagam tutaj. Czas wolny? Między 22.00 a 24.00 na anime. O właśnie, polecam Bakuman (obraz ten pokazuje jak ciężko jest trwać przy swoich marzeniach i ile pracy trzeba w to wszystko włożyć).
A gdy gonią terminy, do wszystkiego dochodzi stres i tworzy się na „odczep się”, to wtedy wychodzą takie „niewypały”. Przykładowo, piszecie książkę przez dwa lata, spokojnie, bez spiny. Oddajecie do wydawnictwa, hit! Miliony sprzedanych egzemplarzy, wow, kariera itp. Podpisujecie umowę, lecz na następną część powieści macie już tylko rok. I co? I najczęściej wychodzi jak wychodzi…
Przekładając to na nasze poletko, jeśli ktoś pragnie raczyć się wymuszonymi jak przy zatwardzeniu tekstami, chętnie spełnię to marzenie. Będę codziennie wrzucał posty na facebooka, nie będzie to ani na temat, ani filozoficznie czy merytorycznie, takie tam… Wiecie, mdła, przeżuta owsianka. Wtedy znowu odezwą się malkontenci, który powiedzą, że:

Nie jesteś już taki jak kiedyś!
Słyszałem kiedyś bardzo mądre słowa, które donosiły się do jednej z kapel muzycznych, grali bodajże rocka. Sparafrazuję: „Spróbujcie być szalonym rockandrollowcem w wieku trzydziestu pięciu lat, gdy ma się żonę i dziecko czekające w domu na powrót ojca z koncertu”. Oczywiście to tylko taki przykład, by pobudzić wyobraźnię i skłonić was do myślenia. Na naszym pisarskim podwórku najważniejszy jest styl oraz… my sami.
Nie odkryję Ameryki mówiąc, że styl ciągle ewoluuje. Pewnie coś jeszcze skrobnę na ten temat, więc nie będę się tutaj dłużej rozwodzić. Z drugiej strony pisarz również dojrzewa, zmieniają się priorytety, wartości, spojrzenie na świat i trzeba wybierać. To cholernie smutne i trudne, jak każdy wybór niesie za sobą znane lub nieznane konsekwencje. A cokolwiek nie wybierzesz, ludziom nie dogodzisz.

Sprzedałeś się!
Obserwuję to najczęściej na YouTubowej scenie, gdzie za filmami stoją już banknoty i monety. Jeszcze nie mam tego problemu, ale… Jesteśmy tu z myślą o wejściu w profesjonalny świat pisarzy, co wiąże się z pieniędzmi, umowami, naciskami ze strony edytorów, recenzentów i redaktorów. Z tego miejsca powiem, że na 99% nie zgodziłbym się na zmianę swojego stylu za pieniądze. Gdyby na przykład kazali mi nagle pisać romans. Ale jak na razie jestem bidnym studentem, w dodatku idealistą i niepoprawnym romantykiem (współcześnie można na to mówić idiota lub błazen) ale żyć za coś trzeba i zawsze pozostaje ten 1% (podatku).

Słów kilka na początek końca
Powyżej przedstawiłem trylogię marudzenia, z którą każda z osób robiąca cokolwiek w końcu musi się zmierzyć. A jak to mówią: nie popełnia błędów jedynie ten, co nic nie robi. A ja za swoje błędy zawsze przepraszam. Słowo to nie gwarantuje od razu wybaczenia u odbiorcy, ale oznacza skruchę twórcy. I powinniście docenić to, że przepraszamy. Zdajemy sobie sprawę z własnych błędów i niedoskonałości. Ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć na siłę. Aj, rozpisałem się w imieniu wszystkich, a nie powinienem.
W pełni odpowiedzialny za swoje słowa ogłaszam: Nie marudźcie, dosyć już tego narodowego stylu bycia. Naprawdę, jeśli komuś coś się nie podoba, to należy napisać i porozmawiać, a nie wpędzać nas do grobu. Chcecie coś zrobić? Piszcie. Chcecie byśmy zrobili post na dany temat? Komentujcie! Nie tylko od twórcy wymaga się kreatywności. Kropka.

Pozdrawiam,

zirytowany i sfrustrowany Azamer.

4 komentarze:

  1. Woah, czuję się wyróżniona :D Dzięki wielkie :D

    Dobra, do rzeczy. Wg mnie bardzo wartościowy post, z ukłonem w kierunku wszelkich artystów (w mniejszym czy większym stopniu), a zwracający uwagę pozostałych na pewne istotne fakty, o których czasem się zapomina. Warto nadmienić, że brak pomysłów często jest przejściowy - znam to z własnego przykładu. Jest jakaś blokada, nieraz przez długi czas nawet komentarz pod postem trudno napisać :P A potem nagle następuje jakaś eksplozja, mury się walą - i piszesz teksty jeden za drugim, niemal bez wytchnienia, a tysiące kolejnych pomysłów same aż się proszą o wykorzystanie. Niestety, również z doświadczenia wiem, że takie napady szaleństwa rzadko zdarzają się, gdy są naprawdę potrzebne. Chcę napisać opowiadanie na konkurs, mam czas do połowy kwietnia - i jeszcze nic nie wymyśliłam. Porażka... Ale co zrobić. Chyba nikt nie chce robić tego, co lubi i na czym mu zależy, na siłę, prawda? I dlatego zawsze irytują mnie pytania w stylu "Napisałaś coś nowego?"...
    Bariera czasowa moim zdaniem nie zawsze jest istotną barierą. Jeśli naprawdę mam wenę i dobrze się pisze, a akcja idzie sama, mam zawsze wrażenie, że wszystko wokół zwalnia. I wtedy jest czas na wszystko. Niektórzy nazywają to stanem podwyższonej świadomości. Bardzo fajne uczucie :D

    Ojoj, tak się rozpisałam, że zgubiłam część tego, co chciałam powiedzieć... Znowu -,-# Ale to całkiem interesująca wymiana poglądów - choć nie wiem, czy kogoś moje poglądy interesują xD Tak czy siak - żądasz komentarzy, to teraz czytaj :P Ja się piszę na takie filozoficzne dyskusje :D

    Jak to się mówi, bidny studencie - relax, take it easy ;) Nie ma się co irytować i frustrować, choć to rzeczywiście przybijające, gdy ludzie nie rozumieją... Ale co zrobisz, całego świata nie naprawisz...
    No, w każdym razie powodzenia życzę ;) No i pozdrawiam, skoro już przy tym jesteśmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeekaj, już wiem, co chciałam...
      Nie ma jak anime :D
      No to jeszcze raz pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Po kolei, bowiem jak wiesz, w filozoficznych dysputach trafił swój na swego i zawsze jestem chętny do wymiany poglądów. Po pierwsze zawsze doceniam ludzi, którzy aktywnie odbierają mój tekst, nawet tych negatywnych bowiem szczególnie oni zmuszają do myślenia i rewidowania swych przekonań. Tak więc nie widzę przeciwwskazań, by publicznie o Tobie wspomnieć, czy podziękować za komentarz czy rozmowę.
      Drugie: przeczytawszy Twój komentarz jakaś zapadka w mózgu zaskoczyła i wpadłem na kolejny post. Ale to już wkrótce i potrzymam i Ciebie, i pozostałych w niepewności.
      Trzecie: ilu ludzi, tyle przekonań i poglądów, a mnie wszystkie one interesują, więc pisz co Ci do głowy przychodzi, ja czuwam i reaguję. Straż Dzienna i Nocna.
      Czwarte: użyte słowa - irytacja i frustracja są tutaj trochę na wyrost, przyzwyczaiłem się już do świata i braku zrozumienia, ale niektóre kolce tkwią głęboko. I to oczywiście nie oznacza, że mam przymykać na to oko.
      Piąte: Naprawię świat, może nie cały w znaczeniu globalnym, ale mój na pewno. W myśl hasła myśl globalnie, działaj lokalnie. Po co wielkie plany epickiego Prometeusza, skoro na własnym podwórku walają się śmieci?
      Szóste: Anime "chińskie bajki" rządzą :)
      Siódme: Lubię tę liczbę, więc tutaj zakończę. Pozdrawiam serdecznie. Azamer.

      Usuń
    3. No skoro tak stawiasz sprawę, to postaram się pisać komentarze, jak tylko coś sensownego przyjdzie mi do głowy :D Tym bardziej jeśli przez to zaskakują zapadki. Możesz poczuć się mentalnie szturchnięty pod żebro w ramach motywacji, żebyś zbyt długo nie ociągał się z tym postem ;P
      "Nadchodzi noc i zaczyna się moja warta."? I to mi się podoba :D Ale nie biegasz jeszcze po Murze? Czy biegasz? ;P
      O, właśnie to - całego świata nie naprawisz, ale od czegoś trzeba zacząć, żeby przynajmniej spróbować. Na pewno warto, jeśli się w to wierzy :)
      I będziemy się tak w kółko pozdrawiać :D
      Czekam na kolejne posty, moja ciekawość rośnie :) No i pozdrawiam oczywiście :D

      Usuń