poniedziałek, 12 października 2015
" Korpo, żargo, telo, melo" czyli o korporacjach, żargonie i umiejętności wplatania w naszą twórczość elementów naszej rzeczywistości..
Witajcie moi drodzy Pisarze,
Dziś zamierzam poruszyć dość ciekawy temat, mianowicie chodzi o korporacje i żargony branżowe, które mogą pojawić się w naszej twórczości. Wiele pisaliśmy na temat tak zwanej literackiej fikcji. A co z literaturą faktu tudzież z kryminałami, które obecnie są jednym z najbardziej "czytliwych" gatunków na rynku? Gdzie można by osadzić akcję powieści kryminalnej, jak nie w jakieś wielkiej korporacji? Teorie spiskowe tworzone przez agentów tajnych służb oraz tajemnicze morderstwa gdzieś w odmętach korytarzy i wind wysokich drapaczy chmur. Sceneria wydaje się być idealna, ale by o tym pisać, wypadałoby mieć na ten temat jakąkolwiek wiedzę, prawda? Zatem, skąd ją zdobyć? Na pewno nie z innych książek. I na pewno nie z Internetu. Bo tam, nie znajdziecie żadnych rzetelnych informacji. Najlepszym sposobem jest wywiad z osobami, pracującymi w takich miejscach lub jeśli jesteście zainteresowani tego typu pracą, to sami zatrudnijcie się w korporacji i zobaczcie i poczujcie na własnej skórze to, co mogą przeżywać wasi bohaterowie. Oczywiście kwestia własnej inwencji twórczej i wyobraźni to jest sprawa podstawowa. Można sobie to wszystko wyobrazić i opisać wedle własnego uznania, bo dlaczego nie. Czy nie uważacie, że używanie na przykład informatycznego żargonu w książce science-fiction nie nadaje jej pewnego rodzaju "realności"? Lubimy, gdy czytamy o czymś, co wydaje nam się znajome, choć zostało wymyślone przez kogoś innego. Lubimy inteligentnych bohaterów, którzy swoimi słowami kreują też naszą wizję ich świata.
Myślę, że wielu początkujących pisarzy trochę boi się pisać o czymś, co można sprawdzić lub też można tego doświadczyć w tak zwanym "prawdziwym życiu". Nie sięgają po tematy, które są "zwyczajne" lub które można łatwo "wygoogle'ować". Jest to spowodowane zwyczajnym lenistwem, lub strachem przed krytyką. Przed tym, że ktoś nam zwróci uwagę, że "coś takiego nie istnieje" lub "najpierw zrób porządny research a potem coś pisz". Powiem Wam tylko jedno: Nie przejmujcie się tym, co mówią inni. Oczywiście podstawą jest zrobienie porządnego rozeznania w temacie. Nie musicie być doktorami nauk ścisłych by pisać o wyprawach na Księżyc. Dlatego, jeśli kiedykolwiek myśleliście o tym, by napisać coś ze specyficznej dziedziny, spróbujcie, a nóż może wyjdzie Wam z tego coś ciekawego.
Podsumowując mój wywód, dodam tylko, że warto jest czasem wyrwać się z dobrze nam znanego szlaku i spróbować czegoś nowego, świeżego. Innego niż do tej pory. Próbujmy różnych gatunków, nawet jeśli wydaje nam się, że nam nie leżą. Ostatnio odkryłam, że eksperymenty z gatunkami, procentują ulepszaniem mojego dotychczasowego pisania o innowacyjne elementy, które czynią moje opowieści ciekawszymi. Dlatego zachęcam Was do tego byście próbowali swoich sił w różnych gatunkach.
Jeśli zechcecie się tymi "tworami" z nami podzielić, śmiało wysyłajcie swoje prace na nasz adres mailowy: pisarze.amatorzy@gmail.com. Jak tylko znajdę chwilę, to na pewno rzucę na Wasze prace okiem i wyrażę swoją opinie. Oczywiście, zachęcam Was też do dyskusji pod tym postem.
Do następnej notki,
Niech wena będzie z Wami,
Meg.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz