Witajcie!
Dzisiaj
postanowiłam napisać słów kilka o jednej z tych książek, które na
początku sprawiały, że miałam ochotę wyrzucić je przez okno, lecz teraz
wracanie do niej to czysta przyjemność. Jest to oczywiście „Hobbit”,
J.R.R Tolkiena, którego czytałam już tyle razy, że chyba przez kilka
najbliższych lat nie ruszę tej pozycji. Chociaż, kto wie. Może któregoś
dnia, gdy będę miała naprawdę podły humor, sięgnę właśnie po tą
niezwykłą książkę. Dlaczego uważam, że jest niezwykła? Cóż… Mam do niej
ogromny sentyment. Historia, która jest w niej opowiedziana, mówi o
hobbicie, nijakim Bilbo Bagginsie, który pewnego dnia zostaje zaproszony
na wyprawę, której nie zapomni do końca życia. Towarzyszy mu w niej
grupa krasnoludów oraz czarodziej imieniem Gandalf, którego pojawienie
się w spokojnym Shire zawsze zwiastowało problemy. Jak wiecie ( lub też
nie), hobbici są dość specyficznymi istotami. Uwielbiają ciszę, spokój,
dobre jedzenie i spędzanie czasu na łonie natury z dala od wszelkiego
rodzaju przygód czy problemów. Rodzina Bagginsów już w szczególności
była pod tym względem wyjątkowa. Dlaczego? Gdyż nie mieli oni żadnych
przygód ani nie robili nic niespodziewanego. Przez co byli poważani
wśród społeczności,w której mieszkali. Jednak po szalonej wyprawie pana
Bagginsa, ich opinia już na zawsze została zszargana. Gdyż Bilbo
opowiadał niestworzone historie o spotkaniach z elfami, trollami a nawet
walce ze smokiem! Dobry Boże, cóż za niedorzeczności! Były to historie,
których tylko dzieli lubiły słuchać, bo dorośli traktowali je raczej z
przymrużeniem oka.
Książka ta jest napisana w sposób bardzo lekki
i przystępny. Każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie, choć nie
ma tutaj żadnych wątków miłosnych. Jest to niezwykła, pełna ciepła i
magii historia o tym, jak to niby nic nieznacząca istota może zmierzyć
się z wielkim światem i pokazać, że jest o wiele więcej warta niż
ktokolwiek by przypuszczał. Mistrz Tolkien był zawsze dla mnie ogromnym
wzorem, dlatego jego książki zajmują w moim sercu specjalne miejsce.
„Hobbit” natomiast jest uważany za lekką i przyjemną lekturę dla dzieci.
I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to idealna książka do
czytania dzieciom. Jest w niej wiele magii, zabawnych sytuacji oraz
prawdziwych przyjaźni, które przetrwają wszystko. Tolkien pisał tą książkę jako bajkę dla swoich synów i gdyby nie fakt, że trafiła ona do rąk syna jego wydawcy, prawdopodobnie nie mielibyśmy okazji cieszyć się żadną z historii, jakie napisał ten niezwykle zdolny oksfordzki profesor. Nie będę Was zachęcać do przeczytania tej książki, bo jest to kanon literatury brytyjskiej i światowej, ale chciałabym byście spróbowali zobaczyć w niej coś więcej niż tylko bajkę na dobranoc, jak wiele osób ma w zwyczaju mówić o „Hobbicie”. I jeśli Wam się spodoba, wybierzcie się wraz z Bilbem, Gandalfem i kompanią Thorina Dębowej Tarczy na wyprawę, która sprawi, że wasze życie stanie się może troszkę mniej zwyczajnie niż jest do tej pory.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz