sobota, 3 października 2015

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" J.R.R Tolkien.


Witajcie! 
       Dzisiaj postanowiłam napisać słów kilka o jednej z tych książek, które na początku sprawiały, że miałam ochotę wyrzucić je przez okno, lecz teraz wracanie do niej to czysta przyjemność. Jest to oczywiście „Hobbit”, J.R.R Tolkiena, którego czytałam już tyle razy, że chyba przez kilka najbliższych lat nie ruszę tej pozycji. Chociaż, kto wie. Może któregoś dnia, gdy będę miała naprawdę podły humor, sięgnę właśnie po tą niezwykłą książkę. Dlaczego uważam, że jest niezwykła? Cóż… Mam do niej ogromny sentyment. Historia, która jest w niej opowiedziana, mówi o hobbicie, nijakim Bilbo Bagginsie, który pewnego dnia zostaje zaproszony na wyprawę, której nie zapomni do końca życia. Towarzyszy mu w niej grupa krasnoludów oraz czarodziej imieniem Gandalf, którego pojawienie się w spokojnym Shire zawsze zwiastowało problemy. Jak wiecie ( lub też nie), hobbici są dość specyficznymi istotami. Uwielbiają ciszę, spokój, dobre jedzenie i spędzanie czasu na łonie natury z dala od wszelkiego rodzaju przygód czy problemów. Rodzina Bagginsów już w szczególności była pod tym względem wyjątkowa. Dlaczego? Gdyż nie mieli oni żadnych przygód ani nie robili nic niespodziewanego. Przez co byli poważani wśród społeczności,w której mieszkali. Jednak po szalonej wyprawie pana Bagginsa, ich opinia już na zawsze została zszargana. Gdyż Bilbo opowiadał niestworzone historie o spotkaniach z elfami, trollami a nawet walce ze smokiem! Dobry Boże, cóż za niedorzeczności! Były to historie, których tylko dzieli lubiły słuchać, bo dorośli traktowali je raczej z przymrużeniem oka.
        Książka ta jest napisana w sposób bardzo lekki i przystępny. Każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie, choć nie ma tutaj żadnych wątków miłosnych. Jest to niezwykła, pełna ciepła i magii historia o tym, jak to niby nic nieznacząca istota może zmierzyć się z wielkim światem i pokazać, że jest o wiele więcej warta niż ktokolwiek by przypuszczał. Mistrz Tolkien był zawsze dla mnie ogromnym wzorem, dlatego jego książki zajmują w moim sercu specjalne miejsce. „Hobbit” natomiast jest uważany za lekką i przyjemną lekturę dla dzieci. I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to idealna książka do czytania dzieciom. Jest w niej wiele magii, zabawnych sytuacji oraz prawdziwych przyjaźni, które przetrwają wszystko.
       Tolkien pisał tą książkę jako bajkę dla swoich synów i gdyby nie fakt, że trafiła ona do rąk syna jego wydawcy, prawdopodobnie nie mielibyśmy okazji cieszyć się żadną z historii, jakie napisał ten niezwykle zdolny oksfordzki profesor. Nie będę Was zachęcać do przeczytania tej książki, bo jest to kanon literatury brytyjskiej i światowej, ale chciałabym byście spróbowali zobaczyć w niej coś więcej niż tylko bajkę na dobranoc, jak wiele osób ma w zwyczaju mówić o „Hobbicie”. I jeśli Wam się spodoba, wybierzcie się wraz z Bilbem, Gandalfem i kompanią Thorina Dębowej Tarczy na wyprawę, która sprawi, że wasze życie stanie się może troszkę mniej zwyczajnie niż jest do tej pory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz