1. Słowem wstępnym
Dość długo
zastanawiałem się nad tym, co powinienem napisać w swoim pierwszym poście.
Zdecydowałem się nie dawać innym żadnych rad, bowiem na pisaniu znam się
jedynie na tyle, by rozśmieszyć wąskie grono moich znajomych. Wszyscy ci,
którzy czytują moje facebookowe posty wrzucone na profil Pisarzy-Amatorów
wiedzą, że lubię pofilozofować, zastanowić się i przy okazji złapać za ogon
kilka srok, przez co czasami moje przesłanie rozmywa się w morzu niepotrzebnych
słów i poruszanych wątków.
Do brzegu
wędrowcze… Wybaczcie ten krótki wstęp, z którego absolutnie nic nie wynika.
Zapewne zaintrygował was tytuł, więc zagłębiliście się w lekturze postu. Tytuł
bowiem dotyczy każdego z nas, ludzi inteligentnych, lekko obytych literacko, z
bogatym słownictwem – mogę wymieniać dalej, by podbudować wasze i moje ego, ale
nie widzę takiej potrzeby. Sami doskonale wiemy jacy jesteśmy.
2. Co to jest fantasme?
Jak wszyscy
doskonale wiedzą, jestem fantastą, który trąbi o tym na prawo i lewo. Jednakże
dzisiaj o pojęciu, od którego wzięło się pojęcie fantastyki. W Romantyzmie,
epoce znanej jedynie z Mickiewicza i Słowackiego (Panie, błagam o reformę
edukacji), pracował pewien uczony, znany współcześnie bardziej na polu
psychologii, choć od jego koncepcji powoli się odchodzi, ale… Zajmijmy się nim
na poletku literatury.
Ukuł on
funkcjonujące do dziś pojęcie fantazmatu.
Cóż to za cholerstwo? Jest to zdolność wyobrażeniowa każdego z nas, a także
samo wyobrażenie. Stresujecie się przed egzaminem i ciągle o tym myślicie?
Tworzycie w głowie rozmaite scenariusze przebiegu np. rozmowy o pracę? Bach,
jesteście fantastami! No może odrobinę przegiąłem (oczywiście zamierzenie),
bowiem przy tak prostych myślach wybiegających w przyszłość, jesteście po
prostu (na tym etapie) normalnymi ludźmi.
Ale Sigmund
Freud, bo o tym uczonym była mowa, znany głównie ze swoich tez na temat
ukrytej, zwierzęcej seksualności człowieka, poszedł odrobinę dalej. Pracował
nad pojęciem prafantazmatów, które
każdy z nas posiada od najmłodszych lat. Są one zakorzenione w naszym umyśle,
istnieją niczym utrwalone stereotypy na danej płaszczyźnie. Dlaczego jedni
lubią czytać romanse, inni znów powieści psychologiczne? Poznanie człowieka na
poziomie jego fantazmatów może być bardzo interesujące, bowiem okaże się, że
tak podstawowe pojęcia jak dobro i zło, są u niego zupełnie innym wyobrażeniem.
Z innymi podmiotami rzecz ma się podobnie. Ehh… psychologia J.
3. Zderzenie fantazmatów
Przejdę teraz
do konkretnej odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie. Na pierwszy ogień
idzie czytelnik. Czego szuka w literaturze? Po co w ogóle sięga po szereg liter
nadrukowanych na białym arkuszu? I teraz problem, żeby to wyjaśnić najprościej
jak to możliwe… Może zróbmy to w ten sposób: jak już wspomniałem każdy ma
utrwalony fantazmat np. bohatera. Gdy natrafi na podobny fantazmat w książce
będzie dość zadowolony i usatysfakcjonowany. Co więcej dana książka go
„wciągnie”, bowiem wyobrażenie autora jest identyczne z wyobrażeniem tego
jednego czytelnika.
Freud uważał,
że ciekawość ludzka nie zna granic (podobnie jak i wyobrażenie), chcemy poznać
drugiego człowieka, jego historię, myśli, odczucia, marzenia itp. Podam
przykład odludka-fantasty, albo żeby nie było, że jestem monotematyczny,
powiedzmy odludka-romantyka. Siedzi sobie zagubiony w kącie (uwaga przykład
szalenie hiperboliczny), jego wyobrażenie świata, w którym chciałby żyć, jest
dość odmienny od rzeczywistość za oknem. Teraz wyobraźcie sobie radość tego
człowieka, gdy znajdzie książkę z wyobrażeniem odpowiadającym jego
fantazmatowi. Czyste szczęście, czyż nie?
A myślicie, że
np. dlaczego saga Zmierzch wywołała takie skrajne emocje? Od oburzenia po
zachwyt? Odmiennie fantazmaty – tu przedstawienia wampira. Zdaję sobie sprawę,
że mówię tu rzeczy oczywiste naukowym językiem, ale warto sobie czasami
odświeżyć i unaukowić posiadaną wiedzę z życia codziennego. Czytamy więc dla
przyjemności płynącej z nakładających się fantazmatów. (Teraz osoby w wieku
szkolnym mogą powiedzieć nauczycielce po przeczytaniu Pana Tadeusza – lektura w
porządku, ale fantazmaty w niej przedstawione nie zgadzają się z moimi
wyobrażeniami – chciałbym zobaczyć minę nauczyciela) J.
Pisanie
również wiąże się z tą przyjemnością. Jest to podobny proces do zwierzania się
swojemu przyjacielowi lub plotkowaniu o jakichś sprośnych rzeczach. Uważamy, że
nasze wyobrażenia są wspaniałe (inna rzecz jak ubierzemy je w słowa) i chcemy
się z nimi podzielić. Chcemy obalać, modyfikować i zestawiać swoje fantazmaty z
tymi utrwalonymi w umyśle czytelnika. Sam proces twórczy jest równie przyjemny,
bowiem buszując po zakątkach własnej świadomości możemy znaleźć przyjemność w
stwierdzeniu, że jest się zajebistym lub pomylonym. Tak czy siak
innym/odmiennym. W poklasku dla mody na indywidualizm.
Przedstawiłem
wam jedną ze znanych i przeze mnie przemyślanych teorii na temat literatury i
czytelnictwa. Oczywiście jak każda teoria ma wyjątki, ta na przykład nie
wspomina o perfekcjonistach, pisarzach-rzemieślnikach, czy tych, dla których
jedyną przyjemnością jest utrwalenie swego pobytu na ziemskim padole. Ale i
tacy ludzie bezustannie posługują się fantazmatami.
4. Nareszcie koniec?
Dziękuję
wszystkim, którzy poświęcili czas na przeczytanie mojej bełkotliwej próby
przedstawienia swojego punktu widzenia. Kłaniam się w pas dla tych, którzy
właśnie czytają te słowa. Jesteście wielcy. Liczę na komentarze skupiające się
na formie, treści, czy wam to odpowiada itp. Konstruktywna krytyka zawsze w
cenie. W sumie hejt też może być. Nie jestem wybredny.
Do następnego
spotkania,
Azamer.
Skomplikowane. Trzeba się nieźle skupić i trochę pogłówkować, żeby zrozumieć sens przekazu :P
OdpowiedzUsuńNiemniej, muszę przyznać, choć zaczęłam czytać od środka, zaciekawiły mnie te filozoficzne przemyślenia - i dotarłam do końca, a potem jakoś do początku :P Owszem, trochę dziwny sposób na czytanie, zwłaszcza, jak sam określasz, takiej "bełkotliwej próby przedstawienia swojego punktu widzenia", ale nawet się sprawdził :D
Koniec końców, nie uważam tego bełkotu za skończony bełkot xD Fajnie się czyta takie rzeczy ;) Więcej takich postów!
Bardzo dziękuję, właśnie dla takich osób warto pisać i tworzyć, jeśli coś wzbudza emocje, podoba się lub też nie, to znaczy, że idzie się we właściwym kierunku. Najgorzej jest, gdy wkrada się nijakość. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czytania następnych moich wypocin, Azamer.
UsuńNie omieszkam skorzystać z zaproszenia :D
UsuńRównież pozdrawiam ;)
Piszemy i czytamy dla fantazmatów – racja. Głównie po to, żeby oderwać się od codzienności i żeby przeżyć niesamowite przygody, emocje, by wcielić się w głównego bohatera i patrzeć na wyimaginowany świat jego oczami.
OdpowiedzUsuń