piątek, 20 lutego 2015

Dlaczego piszemy i czytamy?


1. Słowem wstępnym

Dość długo zastanawiałem się nad tym, co powinienem napisać w swoim pierwszym poście. Zdecydowałem się nie dawać innym żadnych rad, bowiem na pisaniu znam się jedynie na tyle, by rozśmieszyć wąskie grono moich znajomych. Wszyscy ci, którzy czytują moje facebookowe posty wrzucone na profil Pisarzy-Amatorów wiedzą, że lubię pofilozofować, zastanowić się i przy okazji złapać za ogon kilka srok, przez co czasami moje przesłanie rozmywa się w morzu niepotrzebnych słów i poruszanych wątków.
Do brzegu wędrowcze… Wybaczcie ten krótki wstęp, z którego absolutnie nic nie wynika. Zapewne zaintrygował was tytuł, więc zagłębiliście się w lekturze postu. Tytuł bowiem dotyczy każdego z nas, ludzi inteligentnych, lekko obytych literacko, z bogatym słownictwem – mogę wymieniać dalej, by podbudować wasze i moje ego, ale nie widzę takiej potrzeby. Sami doskonale wiemy jacy jesteśmy.

2. Co to jest fantasme?

Jak wszyscy doskonale wiedzą, jestem fantastą, który trąbi o tym na prawo i lewo. Jednakże dzisiaj o pojęciu, od którego wzięło się pojęcie fantastyki. W Romantyzmie, epoce znanej jedynie z Mickiewicza i Słowackiego (Panie, błagam o reformę edukacji), pracował pewien uczony, znany współcześnie bardziej na polu psychologii, choć od jego koncepcji powoli się odchodzi, ale… Zajmijmy się nim na poletku literatury.
Ukuł on funkcjonujące do dziś pojęcie fantazmatu. Cóż to za cholerstwo? Jest to zdolność wyobrażeniowa każdego z nas, a także samo wyobrażenie. Stresujecie się przed egzaminem i ciągle o tym myślicie? Tworzycie w głowie rozmaite scenariusze przebiegu np. rozmowy o pracę? Bach, jesteście fantastami! No może odrobinę przegiąłem (oczywiście zamierzenie), bowiem przy tak prostych myślach wybiegających w przyszłość, jesteście po prostu (na tym etapie) normalnymi ludźmi.
Ale Sigmund Freud, bo o tym uczonym była mowa, znany głównie ze swoich tez na temat ukrytej, zwierzęcej seksualności człowieka, poszedł odrobinę dalej. Pracował nad pojęciem prafantazmatów, które każdy z nas posiada od najmłodszych lat. Są one zakorzenione w naszym umyśle, istnieją niczym utrwalone stereotypy na danej płaszczyźnie. Dlaczego jedni lubią czytać romanse, inni znów powieści psychologiczne? Poznanie człowieka na poziomie jego fantazmatów może być bardzo interesujące, bowiem okaże się, że tak podstawowe pojęcia jak dobro i zło, są u niego zupełnie innym wyobrażeniem. Z innymi podmiotami rzecz ma się podobnie. Ehh… psychologia J.

3. Zderzenie fantazmatów

Przejdę teraz do konkretnej odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie. Na pierwszy ogień idzie czytelnik. Czego szuka w literaturze? Po co w ogóle sięga po szereg liter nadrukowanych na białym arkuszu? I teraz problem, żeby to wyjaśnić najprościej jak to możliwe… Może zróbmy to w ten sposób: jak już wspomniałem każdy ma utrwalony fantazmat np. bohatera. Gdy natrafi na podobny fantazmat w książce będzie dość zadowolony i usatysfakcjonowany. Co więcej dana książka go „wciągnie”, bowiem wyobrażenie autora jest identyczne z wyobrażeniem tego jednego czytelnika.
Freud uważał, że ciekawość ludzka nie zna granic (podobnie jak i wyobrażenie), chcemy poznać drugiego człowieka, jego historię, myśli, odczucia, marzenia itp. Podam przykład odludka-fantasty, albo żeby nie było, że jestem monotematyczny, powiedzmy odludka-romantyka. Siedzi sobie zagubiony w kącie (uwaga przykład szalenie hiperboliczny), jego wyobrażenie świata, w którym chciałby żyć, jest dość odmienny od rzeczywistość za oknem. Teraz wyobraźcie sobie radość tego człowieka, gdy znajdzie książkę z wyobrażeniem odpowiadającym jego fantazmatowi. Czyste szczęście, czyż nie?
A myślicie, że np. dlaczego saga Zmierzch wywołała takie skrajne emocje? Od oburzenia po zachwyt? Odmiennie fantazmaty – tu przedstawienia wampira. Zdaję sobie sprawę, że mówię tu rzeczy oczywiste naukowym językiem, ale warto sobie czasami odświeżyć i unaukowić posiadaną wiedzę z życia codziennego. Czytamy więc dla przyjemności płynącej z nakładających się fantazmatów. (Teraz osoby w wieku szkolnym mogą powiedzieć nauczycielce po przeczytaniu Pana Tadeusza – lektura w porządku, ale fantazmaty w niej przedstawione nie zgadzają się z moimi wyobrażeniami – chciałbym zobaczyć minę nauczyciela) J.
Pisanie również wiąże się z tą przyjemnością. Jest to podobny proces do zwierzania się swojemu przyjacielowi lub plotkowaniu o jakichś sprośnych rzeczach. Uważamy, że nasze wyobrażenia są wspaniałe (inna rzecz jak ubierzemy je w słowa) i chcemy się z nimi podzielić. Chcemy obalać, modyfikować i zestawiać swoje fantazmaty z tymi utrwalonymi w umyśle czytelnika. Sam proces twórczy jest równie przyjemny, bowiem buszując po zakątkach własnej świadomości możemy znaleźć przyjemność w stwierdzeniu, że jest się zajebistym lub pomylonym. Tak czy siak innym/odmiennym. W poklasku dla mody na indywidualizm.
Przedstawiłem wam jedną ze znanych i przeze mnie przemyślanych teorii na temat literatury i czytelnictwa. Oczywiście jak każda teoria ma wyjątki, ta na przykład nie wspomina o perfekcjonistach, pisarzach-rzemieślnikach, czy tych, dla których jedyną przyjemnością jest utrwalenie swego pobytu na ziemskim padole. Ale i tacy ludzie bezustannie posługują się fantazmatami.

4. Nareszcie koniec?     

Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili czas na przeczytanie mojej bełkotliwej próby przedstawienia swojego punktu widzenia. Kłaniam się w pas dla tych, którzy właśnie czytają te słowa. Jesteście wielcy. Liczę na komentarze skupiające się na formie, treści, czy wam to odpowiada itp. Konstruktywna krytyka zawsze w cenie. W sumie hejt też może być. Nie jestem wybredny.

Do następnego spotkania,

Azamer.

4 komentarze:

  1. Skomplikowane. Trzeba się nieźle skupić i trochę pogłówkować, żeby zrozumieć sens przekazu :P
    Niemniej, muszę przyznać, choć zaczęłam czytać od środka, zaciekawiły mnie te filozoficzne przemyślenia - i dotarłam do końca, a potem jakoś do początku :P Owszem, trochę dziwny sposób na czytanie, zwłaszcza, jak sam określasz, takiej "bełkotliwej próby przedstawienia swojego punktu widzenia", ale nawet się sprawdził :D
    Koniec końców, nie uważam tego bełkotu za skończony bełkot xD Fajnie się czyta takie rzeczy ;) Więcej takich postów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, właśnie dla takich osób warto pisać i tworzyć, jeśli coś wzbudza emocje, podoba się lub też nie, to znaczy, że idzie się we właściwym kierunku. Najgorzej jest, gdy wkrada się nijakość. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czytania następnych moich wypocin, Azamer.

      Usuń
    2. Nie omieszkam skorzystać z zaproszenia :D
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Piszemy i czytamy dla fantazmatów – racja. Głównie po to, żeby oderwać się od codzienności i żeby przeżyć niesamowite przygody, emocje, by wcielić się w głównego bohatera i patrzeć na wyimaginowany świat jego oczami.

    OdpowiedzUsuń