poniedziałek, 16 lutego 2015

Jak pisać i nie zwariować?- Czyli ABC tworzenia według Meg.

I.

No właśnie. Jak pisać i nie zwariować? Oto jest pytanie, które wielu z nas, Pisarzy-Amatorów, zadaje sobie każdego dnia. Jest wiele poradników ludzi bardzo mądrych i doświadczonych w temacie, które mówią, jak tworzyć. Ale czy to jest takie ważne? Czy naprawdę proces twórczy musi opierać się o jakieś zasady i kanony? Odpowiedź nasuwa się sama: To zależy w jakim celu piszemy. Jeśli jest to tylko czysta forma relaksu i uwolnienia swoich myśli, wówczas nie musimy się przejmować czy to składnią, czy interpunkcją czy innymi zagadnieniami gramatyczno-leksykalnymi. Jeśli my rozumiemy, co piszemy, wszystko jest w porządku. Schody zaczynają się dopiero wówczas, gdy chcemy się podzielić z kimś naszą twórczością. Bo to naturalna kolej rzeczy, prawda? Piszemy, a potem chcemy by ktoś, tak jak my, poznał świat, który stworzyliśmy i podzielił się z nami odczuciami i refleksjami na temat tego, czy warto kontynuować tą historię czy raczej lepiej dać sobie spokój. Każdy pisarz, czy to amator czy profesjonalista, dąży do tego, by ktoś czytał jego dzieła. Czy to świadomie, czy też nie. Dlatego, gdy zaczynamy myśleć nad publikowaniem naszych tekstów, wówczas skupiamy się na wielu drobiazgach, takich jak nazwy miejsc, przecinki, kropki, metafory użyte w tekście czy inne struktury gramatyczno-leksykalne, które według nas nie są najlepsze. I tu, chciałabym przejść do głównego tematu mojego rozważania, a mianowicie do postaci, które tworzymy w opowiadaniach. Często bywa tak, że mamy pięknie rozbudowany świat, z bogatą historią i zapierającymi dech w piersiach opisami natury, architektury czy czegokolwiek nieożywionego. A bohaterowie... No właśnie. A ich w ogóle nie widać. Są pochłonięci przez świat, który powinien być tylko tłem dla całości.

II.

Ale jak stworzyć idealną postać, która zapadnie w pamięć i nie będzie wielokrotną kopią jakiejś innej?
I tu się pojawia kolejny problem. Zwykle jest tak, że jeśli dużo czytamy, to mamy swoich ulubionych bohaterów, którym bardzo często chcemy dać szansę na „drugie życie” w innej historii. Dlatego wykorzystujemy ich w swoich własnych tworach literackich, choć zmieniamy im imiona, niektóre cechy charakteru i wygląd. Nie mówię, że wszyscy pisarze tak robią. Ale wielu inspiruje się różnymi postaciami czy to rzeczywistymi czy takimi, które ktoś inny stworzył przed nimi. Czy da się uniknąć takich zabiegów? Niestety, nie.
Jest wielu pisarzy, takich jak chociażby J.R.R Tolkien, którzy tworząc swoje postaci, inspirowali się innymi, które pojawiały się w mitach i legendach i innych utworach literackich. Często takie zabiegi są uznawane za plagiat, choć plagiatem nie są. Gdy używamy tylko pewnych cech danej postaci, wówczas nie można powiedzieć, że zostały one skopiowane.
Z mojego własnego doświadczenia, mogę powiedzieć, że często stosuję ten zabieg. Biorę kilkanaście postaci i bawię się ich charakterami, tworząc własną lub inspiruję się osobami, które znam w prawdziwym życiu. Wyznaję dość prostą zasadę, jeśli chodzi o brak pomysłu na postać: Jeśli nie wiesz, jak ją stworzyć, opisz kogoś, kogo znasz.
Często spotykam się z opiniami, że moi bohaterowie są do kogoś podobni albo że są ściągnięci od innych pisarzy ( gdy tak naprawdę nie są). Kiedy tak naprawdę, są oni rzeczywistymi osobami, które znam osobiście, ze słyszenia lub widziałam gdzieś w telewizji. Inspiracji jest mnóstwo, trzeba po prostu je zebrać w całość. Więc, skoro już o tym wspomniałam, mogę Wam dać kilka prostych a myślę, przydatnych rad, co do tworzenia swoich postaci. Uwaga, gotowi? No to jedziemy:




  1. Jeśli piszesz powieść grozy, pamiętaj by postacie nie były zbyt oczywiste.
Wiadomo, że w tego rodzaju twórczości, sposób w jaki pokazujemy bohaterów, często wpływa na odbiór całości tekstu, więc warto jest skupić się na małych detalach. Na przykładna nawykach, jakiś dysfunkcjach, które Wasz bohater ma i które w jakiś sposób wpływają na to, kim jest.
  1. Jeśli piszesz o postaciach nadprzyrodzonych, dobrze jest zrobić rzetelny research, co znaczy, że trzeba trochę zagłębić się w temat, zanim zaczniemy z nim eksperymentować.
Co mam przez to na myśli? Jeśli piszemy o wampirach, wilkołakach, czarownicach czy innych nadprzyrodzonych istotach, dobrze jest zagłębić się w mity i legendy o nich. Poczytać o ich zdolnościach i zastanowić się, które z nich wykorzystać w swojej twórczości. Jeśli będziemy podpierać się tylko i wyłącznie na tym, co ktoś wcześniej napisał ( w sensie inny autor), to możemy się boleśnie na tym przejechać. Dlatego podstawą jest rzetelne przygotowanie gruntu pod postać, jaką tworzymy.
  1. Rozpisz związki między postaciami.
Powiem z własnego doświadczenia, że jeśli piszemy spory tekst i pojawiają się w nim jakieś relacje między bohaterami, warto je sobie rozpisać, by potem nie miotać się i nie przeglądać od początku całego tekstu. Na osobnej kartce, czy w osobnym pliku, zapisujemy sobie listę postaci i ich relacje między sobą. Ułatwiamy sobie w ten sposób dalszą pracę. ( A przynajmniej ja tak uważam).
  1. Rozpisz postaci, by łatwiej Ci było tworzyć wokół nich historię.
Dobrym sposobem, by nie czytać piętnaście razy tego, co się pisze, jest rozpisanie sobie konspektów postaci. Czyli krótkie opisy, które pozwalają nam na swobodną orientację kto, z kim, po co i dlaczego. W ten sposób oszczędzamy sobie czas, który spędzamy na kolejnym czytaniu naszej opowieści. Dobrym pomysłem jest też ustalenie, które postaci przeżyją, a które zlikwidujemy. Wiem, że często to wychodzi dopiero w toku opowieści, ale warto jest mieć pewnego rodzaju konspekt zanim zaczniemy pisać.

Myślę, że jak na początek tyle rad wystarczy. Nie są one idealne i uwierzcie mi, często nie będziecie się do nich stosować, bo Wasze historie zaczną żyć własnym życiem i zaczniecie na bieżąco formować postaci i ich ogólny rozwój. Choć może komuś z Was się one przydadzą. Jeśli macie swoje rady, którymi chcielibyście się z nami podzielić, zapraszamy serdecznie do komentowania. I niech wena zawsze będzie po waszej stronie.

Z poniedziałkowymi pozdrowieniami, 

Meg.

1 komentarz:

  1. I ~ Zgadzam się. Dlatego zwykle mając wenę piszę rozdziały bardziej... Hm, ogólnikowo, a potem poprawiam opisy, niedoskonałości.
    II ~ Ja zwykle bawię się charakterami, na nikim się nie wzorując (a przynajmniej nie świadomie), więc powoli brakuje mi pomysłów... A tu wszędzie tyle inspiracji :")
    III ~ Bardzo przydatna rada. Przez dłuższy czas byłam zdania, że wypisywanie i planowanie niczego nie da. Do czasu aż się pogubiłam. Obecnie założyłam w tym celu zeszyt i muszę powiedzieć, że to naprawdę działa! :)
    /Wiem, że ten komentarz niczego nie wnosi, w każdym razie chciałam powiedzieć, że się zgadzam xD/
    Endżi

    OdpowiedzUsuń