Jak
pisać i nie zwariować?- Czyli ABC tworzenia według Meg.
I.
No właśnie. Jak pisać i nie
zwariować? Oto jest pytanie, które wielu z nas, Pisarzy-Amatorów,
zadaje sobie każdego dnia. Jest wiele poradników ludzi bardzo
mądrych i doświadczonych w temacie, które mówią, jak tworzyć.
Ale czy to jest takie ważne? Czy naprawdę proces twórczy musi
opierać się o jakieś zasady i kanony? Odpowiedź nasuwa się sama:
To zależy w jakim celu piszemy. Jeśli jest to tylko czysta forma
relaksu i uwolnienia swoich myśli, wówczas nie musimy się
przejmować czy to składnią, czy interpunkcją czy innymi
zagadnieniami gramatyczno-leksykalnymi. Jeśli my rozumiemy, co
piszemy, wszystko jest w porządku. Schody zaczynają się dopiero
wówczas, gdy chcemy się podzielić z kimś naszą twórczością.
Bo to naturalna kolej rzeczy, prawda? Piszemy, a potem chcemy by
ktoś, tak jak my, poznał świat, który stworzyliśmy i podzielił
się z nami odczuciami i refleksjami na temat tego, czy warto
kontynuować tą historię czy raczej lepiej dać sobie spokój.
Każdy pisarz, czy to amator czy profesjonalista, dąży do tego, by
ktoś czytał jego dzieła. Czy to świadomie, czy też nie. Dlatego,
gdy zaczynamy myśleć nad publikowaniem naszych tekstów, wówczas
skupiamy się na wielu drobiazgach, takich jak nazwy miejsc,
przecinki, kropki, metafory użyte w tekście czy inne struktury
gramatyczno-leksykalne, które według nas nie są najlepsze. I tu,
chciałabym przejść do głównego tematu mojego rozważania, a
mianowicie do postaci, które tworzymy w opowiadaniach. Często bywa
tak, że mamy pięknie rozbudowany świat, z bogatą historią i
zapierającymi dech w piersiach opisami natury, architektury czy
czegokolwiek nieożywionego. A bohaterowie... No właśnie. A ich w
ogóle nie widać. Są pochłonięci przez świat, który powinien
być tylko tłem dla całości.
II.
Ale jak stworzyć idealną postać,
która zapadnie w pamięć i nie będzie wielokrotną kopią jakiejś
innej?
I tu się pojawia kolejny problem.
Zwykle jest tak, że jeśli dużo czytamy, to mamy swoich ulubionych
bohaterów, którym bardzo często chcemy dać szansę na „drugie
życie” w innej historii. Dlatego wykorzystujemy ich w swoich
własnych tworach literackich, choć zmieniamy im imiona, niektóre
cechy charakteru i wygląd. Nie mówię, że wszyscy pisarze tak
robią. Ale wielu inspiruje się różnymi postaciami czy to
rzeczywistymi czy takimi, które ktoś inny stworzył przed nimi. Czy
da się uniknąć takich zabiegów? Niestety, nie.
Jest wielu pisarzy, takich jak
chociażby J.R.R Tolkien, którzy tworząc swoje postaci, inspirowali
się innymi, które pojawiały się w mitach i legendach i innych
utworach literackich. Często takie zabiegi są uznawane za plagiat,
choć plagiatem nie są. Gdy używamy tylko pewnych cech danej
postaci, wówczas nie można powiedzieć, że zostały one
skopiowane.
Z mojego własnego doświadczenia, mogę
powiedzieć, że często stosuję ten zabieg. Biorę kilkanaście
postaci i bawię się ich charakterami, tworząc własną lub
inspiruję się osobami, które znam w prawdziwym życiu. Wyznaję
dość prostą zasadę, jeśli chodzi o brak pomysłu na postać:
Jeśli nie wiesz, jak ją stworzyć, opisz kogoś, kogo znasz.
Często spotykam się z opiniami, że
moi bohaterowie są do kogoś podobni albo że są ściągnięci od
innych pisarzy ( gdy tak naprawdę nie są). Kiedy tak naprawdę, są
oni rzeczywistymi osobami, które znam osobiście, ze słyszenia lub
widziałam gdzieś w telewizji. Inspiracji jest mnóstwo, trzeba po
prostu je zebrać w całość. Więc, skoro już o tym wspomniałam,
mogę Wam dać kilka prostych a myślę, przydatnych rad, co do
tworzenia swoich postaci. Uwaga, gotowi? No to jedziemy:
- Jeśli piszesz powieść grozy, pamiętaj by postacie nie były zbyt oczywiste.
Wiadomo, że w tego rodzaju twórczości,
sposób w jaki pokazujemy bohaterów, często wpływa na odbiór
całości tekstu, więc warto jest skupić się na małych detalach.
Na przykładna nawykach, jakiś dysfunkcjach, które Wasz bohater ma
i które w jakiś sposób wpływają na to, kim jest.
- Jeśli piszesz o postaciach nadprzyrodzonych, dobrze jest zrobić rzetelny research, co znaczy, że trzeba trochę zagłębić się w temat, zanim zaczniemy z nim eksperymentować.
Co mam przez to na myśli? Jeśli
piszemy o wampirach, wilkołakach, czarownicach czy innych
nadprzyrodzonych istotach, dobrze jest zagłębić się w mity i
legendy o nich. Poczytać o ich zdolnościach i zastanowić się,
które z nich wykorzystać w swojej twórczości. Jeśli będziemy
podpierać się tylko i wyłącznie na tym, co ktoś wcześniej
napisał ( w sensie inny autor), to możemy się boleśnie na tym
przejechać. Dlatego podstawą jest rzetelne przygotowanie gruntu pod
postać, jaką tworzymy.
- Rozpisz związki między postaciami.
Powiem z własnego doświadczenia, że
jeśli piszemy spory tekst i pojawiają się w nim jakieś relacje
między bohaterami, warto je sobie rozpisać, by potem nie miotać
się i nie przeglądać od początku całego tekstu. Na osobnej
kartce, czy w osobnym pliku, zapisujemy sobie listę postaci i ich
relacje między sobą. Ułatwiamy sobie w ten sposób dalszą pracę.
( A przynajmniej ja tak uważam).
- Rozpisz postaci, by łatwiej Ci było tworzyć wokół nich historię.
Dobrym sposobem, by nie czytać
piętnaście razy tego, co się pisze, jest rozpisanie sobie
konspektów postaci. Czyli krótkie opisy, które pozwalają nam na
swobodną orientację kto, z kim, po co i dlaczego. W ten sposób
oszczędzamy sobie czas, który spędzamy na kolejnym czytaniu naszej
opowieści. Dobrym pomysłem jest też ustalenie, które postaci
przeżyją, a które zlikwidujemy. Wiem, że często to wychodzi
dopiero w toku opowieści, ale warto jest mieć pewnego rodzaju
konspekt zanim zaczniemy pisać.
Myślę, że jak na początek tyle rad
wystarczy. Nie są one idealne i uwierzcie mi, często nie będziecie
się do nich stosować, bo Wasze historie zaczną żyć własnym
życiem i zaczniecie na bieżąco formować postaci i ich ogólny
rozwój. Choć może komuś z Was się one przydadzą. Jeśli macie
swoje rady, którymi chcielibyście się z nami podzielić,
zapraszamy serdecznie do komentowania. I niech wena zawsze będzie po
waszej stronie.
Z poniedziałkowymi pozdrowieniami,
Meg.

I ~ Zgadzam się. Dlatego zwykle mając wenę piszę rozdziały bardziej... Hm, ogólnikowo, a potem poprawiam opisy, niedoskonałości.
OdpowiedzUsuńII ~ Ja zwykle bawię się charakterami, na nikim się nie wzorując (a przynajmniej nie świadomie), więc powoli brakuje mi pomysłów... A tu wszędzie tyle inspiracji :")
III ~ Bardzo przydatna rada. Przez dłuższy czas byłam zdania, że wypisywanie i planowanie niczego nie da. Do czasu aż się pogubiłam. Obecnie założyłam w tym celu zeszyt i muszę powiedzieć, że to naprawdę działa! :)
/Wiem, że ten komentarz niczego nie wnosi, w każdym razie chciałam powiedzieć, że się zgadzam xD/
Endżi