środa, 27 maja 2015

Postacie fantastyczne – problem prawie ćwierćwiecznego faceta



Witam was wszystkich moi drodzy! Nareszcie mam chwilę, by coś stworzyć i pomieszać wam w głowie. Oddałem kolejny rozdział pracy magisterskiej, więc jeden dzień wolny (powiedzmy… jeszcze zajęcia) mi się należy jak psu buda. Ale ja nie o tym. W tytule postu przemyciłem nie dość że mój wiek, to jeszcze śmieszność tematu z perspektywy laika. Wiecie, jaram się książkami, kulturą orkijską (możecie doczepić się słowa „kultura” w tym miejscu, pozwalam na to), ale nawet mnie śmieszy fakt, że w wieku zaraz dwudziestu pięciu lat zajmuję się metodologią i problematyką literatury fantasy a nie np. mechaniką kwantową. Poza tym według standardów społecznych powinienem być już żonaty, dzieciaty i zarabiać miliony monet we własnej firmie. Spuśćmy z tonu, wystarczyło by być szanowanym pracownikiem. Ale ten temat jest w ogóle na inną okazję, więc porzucam go niczym niespełnione marzenia. Z żalem, lecz ze stanowczością.
Zanim przejdę do rzeczy, serdeczne podziękowania osobie, która spytała się nas ostatnio „Kiedy, do cholery, będzie kolejny post?” (oczywiście jest to moja parafraza, prawdziwą formę pytania znajdziecie na Asku). Była to osoba o nicku NaNu (czyżby Nana z komentarzy? Możecie mnie nazwać Sherlockiem). Zapewne ten tekst i tak powstałby, z dużym opóźnieniem, bowiem chciałem mieć dzisiaj te trzy godzinki wolnego, ale… Kurczę, efekt mobilizujący może równać się z wypiciem litrowego energy drinka. Myślę więc sobie, skoro ludzie chcą wiedzieć, co gryzie takiego mentalnego pryka jak ja, to proszę was bardzo. I jeszcze raz dziękuję tejże osobie. Aha jeśli chcecie dostać podziękowania w tekście lub być tu wspomniani, to ślijcie sms pod numer… J
Już widzę, że będzie długo i nudno, ale jak dawno nic nie pisałem (tzn. na blogu, ogólnie praca wre) , to czuję, że mogę pozwolić sobie na coś takiego. Btw. jeszcze z innej beczki, pani promotor wywróżyła mi, że jestem numerologiczną dwójką, więc nic dziwnego, że przy pisaniu potrzebuję waszej motywacji, cóż, gwiazd i przeznaczenia nie oszukasz (ooo znowu temat na kolejny post, zapisane w kajeciku)
Dobra, zajmijmy się problemem: jak byście zdefiniowali postać fantastyczną? Zapewne jest to osoba (postać, zwierzę, istota), która nie należy do obowiązującej rzeczywistości (realności) lub łamie jej reguły. Przykładowo elf – dlaczego postać fantastyczna? Dlatego, że w naszym świecie elfów nie ma. Analogicznie w elfim świecie postacią fantastyczną byłby człowiek. Nie będę tutaj wymieniał dalszych przykładowych postaci, bo jest ich tak dużo, że musiałbym przepisać z piętnaście leksykonów z każdej mitologii (materiały bibliograficzne rządzą).
Lekko zahaczę o bohatera fantastycznego, herosa, bowiem w literaturze fachowej jest szeroko opisane jak się zachowuje, kim jest, co się staje gdy zostaje postawiony w obliczu sacrum (bogowie, aniołowie) lub profanum (demony, czarna magia). To jest, znaleźć można bez problemu. Zagwozdkę stanowi zaś nie bohater, lecz postać, przechodząca ze świata ludzkiego w magiczny, nabywająca umiejętności.
Spotkałem się z takim, lekko w klimacie biblijnym, opowiadaniem w którym ubogi człowiek miał trzy talary. Był bardzo bogobojny, pomagał ludziom, chciał mieć więcej pieniędzy, by móc bardziej przysłużyć się innym, więc wyruszył w świat z tymi trzema talarami w poszukiwaniu bogactwa. Na swej drodze spotkał jednak żebraka, oddał mu jedną monetę, potem spotkał ślepca, oddał drugą, na końcu spotkał niedołężnego starca podpierającego się kijem, oddał mu ostatnią monetę. Zasmucił się widząc, że teraz nie ma za co żyć, na co starzec oddał mu swój kij i powiedział, że jak stuknie nim o ziemię to będzie miał, co zechce.
Dalsza część fabuły utworu jest nieistotna. Tu dochodzimy do sedna problemu. Czy możemy tego dobrego człowieka nazwać nagle postacią fantastyczną? Postawię tezę, że tak. Posłuchajcie i powiedzcie, czy moja teoria w ogóle jest jako tako spójna.
Przykład 1. Mamy czarnoksiężnika, maga, czarodzieja – w świadomości ludzkiej jest to postać fantastyczna bowiem posługuje się mocą. Posiada wiedzę, jak tę moc wykorzystywać do swoich celów. Najczęściej (pozdrawiam Gandalfa i innych Potterów) posiada przedmiot kumulujący (skupiający) moc (lub działający jako przekaźnik, wiecie zmienia naturalną energię maga w siłę do czynienia dobra lub zła, taki powiedzmy transformator) – jest to laska, różdżka, amulet, sigul itp. itp. Jak zniszczyć czarnoksiężnika? Odebrać, zniszczyć jego źródło mocy – magiczny przedmiot. Po pokonaniu delikwenta postać magiczna (jeśli nie posiadała w sobie siły naturalnej, magii którą można było używać od razu) jest zdegradowana do roli chłopa.
Przykład 2. Mamy postać wiedźmy, etymologicznie jest to kobieta, która wie, posiada wiedzę. Pomijam już średniowieczną nagonkę na czarownice i ich konszachty z diabłem. Mówię tu o kobiecie, mieszkającej pod lasem i leczącej zaparcia i impotencję u chłopów. Nazywają ją wiedźmą, bowiem według nich posiada zdolności dla nich obce, należy do innego świata. Dla nich jest postacią magiczną, dlatego że umie wykorzystać coś do swoich celów, dany przedmiot, roślinę (by uwarzyć miksturę). Czy więc ten chłop, nabywający wiedzy jak użyć magicznego przedmiotu, nie stanie się nagle wiedźmiarzem? (nie mylić z wiedźminem J)
Przykład 3. Świadomość. Pamiętacie starego Alladyna? Jest tam postać latającego dywanu, niby przedmiot, niby wykonuje polecenia głównego bohatera, jest mu podległy itp. No właśnie niekoniecznie, często działa bez jego woli, sprzecza się z nim, ma odmienne zdanie, niespodziewanie ratuje mu życie. Powiecie – silna personifikacja. Zgodzę się i właśnie o to chodzi. Posiadanie świadomości jest jednym z elementów bycia osobą, postacią, istotą.
Przykład 4. Łączenie ze świadomością i uprzedmiotowieniem. Pamiętacie może starą bajkę (ja pamiętam bom mentalny staruch) o zaczarowanym ołówku? Chłopiec rysował nim różne cuda niewidy, które stawały się rzeczywistością. Był podobną postacią do czarodzieja. Wykorzystywał obiekt, item, moc przedmiotu. Wyobraźcie sobie co może taki ołówek bez właściciela, który wykorzystuje jego moc przy pomocy własnej woli/wyobraźni. No właśnie, co najwyżej może poleżeć sobie na biurku i okryć się warstewką kurzu.
Nie przeczę, że w opowieści (o biedaku i zaczarowanym kijku) mamy do czynienia z postacią fantastyczną wtórną a nie pierwotną (czyli taką, która sama z siebie jest zdolna do zmieniania rzeczywistości lub od niej odstaje, jest inna – np. wspomniana wiedźma może mieć zdolność jasnowidzenia, czarodziej może mieć moc od urodzenia, o demonach czy innych to nawet nie ma co wspominać). Postać wtórna przechodzi ze znanej nam rzeczywistości, nabywa moc, umiejętności magiczne, nierealne, nierzeczywiste.
Czy więc zgodzicie się ze mną, po przedstawieniu tych moich wypocin, że ten biedak z magicznym kijkiem jest postacią magiczną? Naprawdę czekam na komentarze! Ale się rozpisałem, teraz to dopiero powinienem pogratulować wszystkim, którzy przez to przebrnęli. Szacuneczek panowie i panie. Tymczasem ja się powoli zbieram na zajęcia a wam życzę spokojnego dnia pełnego przemyśleń i rozważań, bo nic tak nie rozwija jak problemy.


Azamer kłaniający się w pas

6 komentarzy:

  1. Miałam taki ładny komentarz dla Ciebie Azamerze i… się skasował. [wiązanka jak spod sklepu z piwem na szczęście nieco złagodziła moje zirytowanie]
    Dlatego przepraszam za telegraficzny skrót, ale spieszę się do swojego pisania.
    Na początku tak ogólnie, że czytam Was od jakiegoś czasu, czasem mniej lub bardziej się zgadzam, czasem nie mam czasu, by czytać, ale akurat przy okazji Twoich postów staram się ich nie „olewać”. Posłodzę ci, że najprawdopodobniej jesteś jednym z ulubionych „twórców” z waszej grupy, bo naprawdę widać, ze znasz się na rzeczy, lubisz pofilozofować nad teorią literatury i pisania (w końcu mam jakiegoś „zwolennika” w tym temacie) no i że jesteś kompetentny. Serio, wiem co mówię (jestem po humanie, a akurat różne takie smaczki i logiczny rozbiór naszego hobby od dawna mnie „jarały”… do zobaczenia w McDonald, hehe).
    Fantasy nie jest moim konikiem (z fantasy to ja znam tylko Pottera i różne takie zjawy w stylu romantycznym… i chochoł z „Wesela”), ale twoja teza wydaje się sensowna. Tak naprawdę bohater fantastyczny niekoniecznie musi cokolwiek, oprócz tego, ze bierze udział w czymś odrealnionym, ze „to się nie mogło wydarzyć”. Samo to wydarzenie definiuje i potem w zależności, jaki bohater był wcześniej, jest pierwotny /wtórny.
    A co do numerologii… ja jestem 11 (tak, to liczba „specjalna”, a nie ze nie umiem dodać 2 jedynek) To dopiero prze… w skrócie: będę genialna… ale biedna. Na razie się zgadza.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, teraz to po prostu nie wiem, co mam napisać, bowiem nigdy nie spodziewałem się, że moje bzdurki mogą kogokolwiek zainteresować. Na studiach jestem raczej osamotniony w swych przemyśleniach i uważany przez grupę za niezbyt szkodliwego wioskowego błazna. Wciąż w ludziach tkwi przekonanie o "niższości" literatury popularnej nad tekstami z kanonu lektur (i znowu temat na osobny post, w którym wyleję swoje żale w tym temacie).
      Dziękuję za miłe słowa, to wiele dla mnie znaczy. Na następnym zlocie, Pyrkonie, itp. itd. postaram się zorganizować jakieś pisarskie spotkanie, więc możesz liczyć na piwo :)
      Co do bohatera fantastycznego, który nie musi umieć cokolwiek to niekoniecznie się z tym zgadzam, ale rozwiniecie tej myśli poczytaj niżej, gdzie Nana zadała podobne pytanie i tam już się będę nad tym rozwodził.
      Kurczę, jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że przyszłe posty również przypadną Ci do gustu i (co najważniejsze, taki mam cel) zmuszą do przemyśleń. Pozdrawiam Azamer.
      Aaaa... byłbym zapomniał, dla bezpieczeństwa pisz długie komentarze lub inne teksty w osobnym dokumencie tekstowym i je kopiuj. Nie wyobrażam sobie mojej złości gdyby ten post mi nagle zniknął w połowie pisania :)

      Usuń
  2. Uszanowanko :D No cóż mogę rzec - proste, że ja to ja. Elementarne, drogi Watsonie ;)
    Jak widzę, rozdawane przeze mnie mentalne kopniaki czasem się przydają... Nie ma za co :)
    Muszę powiedzieć, że zdążyłam się stęsknić za tymi filozoficznymi postami.

    No dobra, do rzeczy. Jako że fantasy to w gruncie rzeczy mój ulubiony gatunek, fajnie poczytać coś na ten temat.
    Moim skromnym zdaniem bardzo dobrze przedstawiłeś problematykę. I mogę się zgodzić, że wspomniany bohater w pewnym sensie staje się postacią fantastyczną, zyskując przedmiot posiadający magiczną moc. Owszem.
    I kiedy rozgryzałam Twój tekst, nasunęło mi się pytanie: a co, jeśli bohater nieposiadający mocy czy magicznego przedmiotu uczestniczy w wydarzeniach, że tak to ujmę, nieprzystających do naszej rzeczywistości i odgrywa w nich niemałą rolę? Bierze w nich udział, ma wpływ na ich przebieg przez to, co robi. A jednak bez jego udziału, choć pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej, te wszystkie wydarzenia i tak miałyby miejsce - czy w takim wypadku jest to bohater fantastyczny, choć śmiertelnik bez szczególnych mocy, czy też zwykły facet, który tylko znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie? Mam nadzieję, że w miarę jasno wyraziłam swoje wątpliwości, bo chciałabym poznać Twoje zdanie na ten temat, jeśli to nie problem ;) (Uwielbiam Cię wciągać w dyskusje :D)

    To by chyba było na tyle, czekam na odpowiedź i życzę weny oraz miłego dnia wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nana, ja Cię uduszę kiedyś lub po prostu zagram z Tobą w szachy, bowiem wspaniale odpowiadasz na mój ruch wymyślnym kontratakiem. Teraz wiem, że moje słowa w tych postach nie są bezwartościowym bełkotem i zmuszają młodych i starszych ludzi do przemyśleń. Już wiele razy Ci dziękowałem, więc i tym razem to słowo się pojawi: dzięki wielkie.
      Sytuację, którą przedstawiłaś można rozgryzać na dwa sposoby. Zgodzisz się zapewne, że zwykły człowiek, bez specjalnych mocy, który dostał się w świat magii, ma przekichane. Twórcy najczęściej dbają o to, żeby w końcu jakąś przedwieczną, skrytą moc uzyskał, ale takie wytłumaczenie jest naciągane itp. Dobry w tym względzie jest cykl o młodym geniuszu Artemisie Fowlu, który, hmmm, walczy inteligencją (moim zdaniem jest to dar, mana, moc, tożsama z magią, tylko inna, jakąś broń mieć musi).
      Co zatem się dzieje kiedy zupełny przeciętniak zostaje wrzucony w świat magii? Nie oszukujmy się, najpewniej dość szybko umrze. Jednak czy możemy określać takiego gościa (otoczonego przez fantasy, moc i inne bzdety) jako postać fantastyczną? Raczej nie – możemy powiedzieć, że jest głównym bohaterem (jeśli jest i na nim opiera się tekst), pechowcem. Nawet nie możemy mówić tu o wtórności czy pierwotności, bowiem on styka się z magią, cudownością jednak ona go nie zmienia (w sensie magicznym), nie daje mu mocy, zdolności a on sam żadnych skrytych cudów-nie widów w sobie nie posiada. Magia zmienia go wtedy tylko pod względem fizycznym bądź psychicznym.
      Podejdźmy teraz do tematu ze strony psychologii i socjologii – taki przykład, gościu znalazł się w świecie magii, gdzie zupełnie nie ma istot człowieczych, powiedzmy, że są to ziemie smokowców, orków, krasnoludów itp., ale nie ma tam ludzi jako odrębnej rasy. I nagle znajduje się tam człowiek, najpewniej zostałby poddany eksperymentom z użyciem magii, jako jednostka inna, obca. W ogóle pojęcie „inności” i „obcości” jest tu cholernie ważne.
      Pewnie też będzie osobny temat posta, ale już teraz jako tako wyjaśnię: słowo „obcy” jest pejoratywne (negatywne) i znaczy tyle samo co „wrogi”, niebezpieczny. Jest to osobnik spoza wspólnoty. Np. do wioski orków przychodzi elf… raczej nie jest tam mile widziany. Jeśli zaś do tejże wioski przyszedł ork, który np. ma dziwne blizny na całym ciele i mówi niezrozumiałym językiem? Jest „inny” = należy do tej wspólnoty, lecz znacząco się różni.
      W naszej rzeczywistości, współcześnie łączy się „inność” z definicją tolerancji = wszyscy jesteśmy ludźmi, więc powinniśmy się tolerować (potocznie znosić, nie krzywdzić się – w moim rozumieniu) mimo naszej inności (koloru skóry, chorób nas trapiących, deformacji itp.). Jeśli by nas teraz odwiedzili przedstawiciele innej planety, tzw. „obcy”, którzy tą obcość już kulturowo mają w nazwie to raczej byśmy nie przeszli obok nich obojętnie, raczej byśmy ich nie tolerowali wśród nas. Dlaczego? Z powodu niewiedzy = nie znamy ich, nie wiemy do czego są zdolni = więc są od początku niebezpieczni.

      Usuń
    2. Ehh te ograniczenia... Komentarz może mieć tylko 5 tys. znaków. Co za brednia... Tak więc człowiek, który by znalazł się w świecie magii, wpływający nawet na wydarzenia, cokolwiek by nie zrobił, jeśli nie uzyska mocy lub wiedzy by władać mocą według mnie nie jest postacią fantastyczną tylko bohaterem w świecie fantastycznym. Dookoła magia, cudowność a on taki zwykły (chociaż dla nich niezwykły, skoro wszyscy władają magią to właśnie on się odróżnia).
      Cholera się rozpisałem, ale jeszcze jedno: powiedzmy, że magia go zmieni, nie tylko psychicznie, ale też fizycznie, dajmy na to, że będzie miał demoniczną rękę (bez żadnych mocy, po prostu chodzi o wygląd) i ten człowiek wróci do naszego świata. Nie będzie znowu brany pod uwagę jako postać fantastyczna tylko w kategorii „inności” „obcości”. On będzie „inną” jednostką w oczach społeczeństwa posiadająca w sobie cechy „obce” (demoniczna ręka).
      Mam nadzieję, że jako tako to wyjaśniłem i się nie pogubisz w tym wszystkich, jakbyś miała jeszcze jakieś wątpliwości, lub się ze mną nie do końca zgadzam, albo też chcesz podać inne możliwości i przykłady, to jestem jak zwykle do dyspozycji.
      Buahaha objętościowo jest to jak osobny post  Pozdrawiam, Azamer.

      Usuń
    3. I za to też Cię lubię - nie każdy by mi powiedział, że mnie zabije 3:) Cóż, nie gram w szachy najlepiej, ale do dyskusji zawsze jestem chętna. Dam Ci znać, jak skończę 18 lat, będziesz mógł mi piwo postawić (choć nam ciut nie po drodze :P) - wytrzymasz do października? xD
      Swoją drogą - też sądzę, że w przedstawionej przeze mnie sytuacji bohater nie jest postacią fantastyczną. Ale wypadało też o tym wspomnieć, dlatego postanowiłam zwrócić na to Twoją uwagę i poznać Twoja opinię ;)
      Dobrze powiedziane, czuję się usatysfakcjonowana póki co. Widzisz, jakbyś o tej stronie też pomyślał, to by Ci post wyszedł jeszcze dłuuuższy. Ale potrzeba Ci było kopniaka :P
      Dzięki ;) Pozdrawiam :D

      Usuń